browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Odcinek trzeci – Telepata

« Poprzedni || Opowiadania || Następny »

 

Odcinek trzeci
Telepata

 

Biegli wzdłuż ścieżki około piętnastu minut, ale w końcu się zmęczyli. Roześmiani zatrzymali się, odetchnęli parę razy i usiedli na ziemi. Levis biegał wokół nich, wesoło poszczekując, wreszcie sam położył się przy nogach Jasmine. Po chwili zamknął oczy i sprawiał wrażenie, jakby zasnął. Nie było to jednak prawdą, choć z jego gardła wydobywało się miarowe chrapanie. Nastawiał uszu i nasłuchiwał wszelkich dźwięków dochodzących z okolicy. Gavson miał bowiem rację – w miasteczku wiedziano już, że Jasmine podążyła jego śladem i posłano pościg. Od dzieciaków dzieliło go niecałe dziesięć minut wolnym krokiem. Ale pościg nie poruszał się aż tak powoli.

Levis domyślał się, jakie zagrożenie czyhało z jego strony. Ale wiedział też o czymś, o czym nie wiedziały ani dzieci, ani podążający za nimi ludzie. Wiedział o bandzie leśnych zbójców, którzy niecały miesiąc temu osiedlili się w lesie w pobliżu Herbertown. Trzech mężczyzn rasy ludzkiej, dwoje półelfów i jeden leśny gnom (rasa objęta ochroną przez Imperatora i najczęściej oglądana w dużych misatach, w ogrodach zoologicznych) czaiło się nieopodal na swoje pierwsze ofiary. Ukryli się w pobliskich krzakach i koronach drzew.

„Gavson, wstańcie i idźcie kawałek naprzód, nie spieszcie się. Kiedy dam znać, wskoczycie w las i pobiegniecie” – Gavson usłyszał głos, ale niepochodzący ani z ust Jasmine, ani z jakiegokolwiek innego źródła. Głos dudnił echem w jego głowie.

– Kto to powiedział?! – krzyknął i rozejrzał się nerwowo wkoło. Jasmine spojrzała na niego pytająco.

„Zachowaj milczenie, głupcze!” – Gavson odniósł dziwne wrażenie, że zna skądś ten głos… Chociaż wcześniej mówił on w jakimś innym języku.

– Chodź Jasmine, musimy ruszać. – Chłopiec postanowił zaufać właścicielowi głosu.

– Jeszcze nie odpoczęłam, poczekaj chwilkę – odparła dziewczyna.

– Nie ma na to czasu. Pościg może być już bardzo blisko. Lepiej wstańmy i chodźmy – nalegał Gavson.

– No dobrze. Levis, wstawaj.

Pies otworzył oczy, podniósł głowę i wywiesił jęzor. Gdy dzieci ruszyły naprzód, on też wstał i powlókł się za nimi. Szli już dłuższą chwilę; Jasmine próbowała rozpocząć rozmowę, ale Gavson za każdym razem ją uciszał, wsłuchując się w głos wewnątrz swojej głowy. I wreszcie, gdy coś zaszeleściło w krzakach, a Jasmine jęknęła na widok niskiego człowieczka z długą, zieloną brodą, zeskakującego przed nią z drzewa, chłopak usłyszał polecenie:

„Skaczcie w lewo i podążajcie za psem!”

I rzeczywiście – ku zdziwieniu chłopca pierwszą istotą, która zeskoczyła ze ścieżki, był Levis. Ale już po chwili Gavson chwycił przerażoną Jasmine za ramię i rzucił się za nim w pogoń. Pies kluczył między drzewami, co i raz znikając im z oczu, by po chwili znów pojawić się za którymś krzakiem. Dzieciakom zaczynało brakować sił. Ale gdy już nie mogli dalej biec, usłyszeli za sobą głos mężczyzny:

– Derba, Hensilg, Terrence! Wracajcie! Zostawcie tamtych, to tylko dzieciaki! Tu mamy porządniejszy łup!

Tupot nóg, przed chwilą będący jeszcze bardzo blisko, teraz rozpływał się gdzieś w oddali. Dzieci były bezpieczne.

– Kto to był? Kto to u licha był? – Gavson pytał samego siebie, patrząc to na przerażoną Jasmine, to na dyszącego na ziemi psa.

„Zbójcy. Zamieszkali tu miesiąc temu. Parę razy ich obserwowałem, gdy wybierałem się na spacer do lasu” – usłyszał znów ten sam głos wewnątrz głowy.

– Ja raczej o ciebie pytałem – Gavson rozejrzał się wokoło.

„Levis. Nazywam się Levis. Tak przynajmniej mówią na mnie ludzie. Jestem telepatą.”

Chłopak spojrzał przerażony na psa. Ten leżał odwrócony tyłem, dyszał i patrzył w stronę lasu, przymykając oczy.

„Co się tak gapisz? Dobrze, że masz moc odbierania myśli telepatycznych. Wśród ludzi to niezbyt częste zjawisko. Inteligencją nie grzeszycie.”

– Zamknij się!

– Z kim rozmawiasz? – zapytała wreszcie Jasmine.

– Nie zgadniesz! Z twoim psem!

Zapadło niezręczne milczenie, które przerwał znów ten sam głos:

„Sytuacja wygląda następująco: zbójców jest sześcioro, są silni i mają broń. Nie ścigają was, bo pochwycili wysłany za wami pościg. Dwoje ludzi zabili, troje uciekło. Porwali chłopaka, za którego zażądają okupu. Herbertown zapłaci forsę, lecz zbójcy nie wywiążą się z umowy i zaszlachtują chłopaka. Wy jesteście bezpieczni.”

– Skąd to wiesz?

„Telepatia ma dużo większe znaczenie, niż możesz sobie wyobrazić. No to co, idziemy dalej?”

 

Autor: Artdico Gnorofex

« Poprzedni || Opowiadania || Następny »


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *