browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Odcinek ósmy – Przepowiednia półelfa

« Poprzedni || Opowiadania || Następny »

 

Odcinek ósmy
Przepowiednia półelfa

 

Wszyscy wybiegli na polanę skąpaną w pierwszych promieniach wschodzącego słońca. A polana ta nie była zwykłą polaną – na całej powierzchni zorana była wieloma mniejszymi i większymi pagórkami. Z powierzchni tych pagórków wystawały niezliczone kominy wyrzucające z siebie dym, a także okrągłe drzwi i okna. Przed niektórymi drzwiami niziutkie, pulchne kobiety wieszały już zrobione przed świtem pranie, między pagórkami ganiały się maluteńkie halflińskie dzieci. Widok ten był najpiękniejszym zjawiskiem jakie dane było do tej pory wędrowcom oglądać. Niestety, nie było im to dane na długo.

Pierwszą rzeczą którą zrobił długowłosy niziołek wychodząc z lasu na polanę było wydanie z siebie przeciągłego gwizdu, brzmiącego nieco inaczej niż gwizd który bohaterowie usłyszeli za pierwszym razem. Na ten dźwięk kobiety wieszające przed chwilą pranie zaczęły nie tylko zdejmować je z powrotem, ale również wyciągać z ziemi słupki na których rozpięte były sznurki. Dzieci pochwyciły w ręce piłki i inne zabawki i powskakiwały przez nagle pootwierane drzwi do wnętrz pagórków. I wtedy właśnie Jasmine zobaczyła najdziwniejszą rzecz w swoim życiu. Wszystkie niziołki uczestniczące we wcześniejszej zasadzce natychmiast powchodziły do norek, zamknęły drzwi, a potem… drzwi zniknęły pod świeżą, zieloną trawą. To samo w następnej chwili stało się ze wszystkimi oknami. Kominy wystające na powierzchnię zaczęły wsuwać się pod ziemię nie zważając na wypływający z nich dym, a w ich miejscu momentalnie pojawiała się ziemia pokryta gęstą trawą.

– Magia halflińska. Właściwie niewiele to ma wspólnego z prawdziwą magią, lecz pomaga nam pozostawać w ukryciu. Prędko, do mojego domu! – Długowłosy niziołek pociągnął Jasmine i Gavsona za ręce prowadząc ich w kierunku ostatnich w tej chwili otwartych drzwi. Za nimi pobiegli Thomas z Levisem. Halfling wszedł do środka pierwszy. Drzwi były tak duże, że mógł się w nich swobodnie zmieścić. Za nim wszedł pies. Gavson, Jasmine i Thomas musieli sporo pochylić się, by móc znaleźć się w przytulnym pomieszczeniu. Wtedy niziołek zamknął drzwi i pociągnął sznurek znajdujący się obok nich. Wszyscy domyślili się, że to właśnie owa „magia” którą posługują się niziołki.

– Halflińska magia to jedna z trzech rzeczy silniejsza w terenach leśnych od ogromnego instynktu leśnego gnoma – powiedział niziołek wyglądając przez malutki otworek obok drzwi na polanę, odwrócony tyłem do bohaterów. Wiedział bowiem, że jednym ze zbójów jest właśnie leśny gnom.

– Tak? To ciekawe. A jakie są pozostałe dwie? – Zagadnął zainteresowany Gavson.

– Jedna to enty. Nikt nie jest w stanie odkryć obecności istot ukrytych w pniu lub konarach enta.

– Wiemy więc już czemu udało nam się ukryć wtedy w tym spróchniałym pniu. A druga?

– Druga to stara elficko – halflińska przepowiednia. Nie sprawdzona do dziś. W innych wypadkach zmysły gnoma leśnego są niełamalne na jego terenach. Żadne stworzenie nie może ukrywać się przed jego wzrokiem ani też mylić jego słuchu w leśnym terenie otwartym, a za taki w tym wypadku mam każdy teren nie będący entem lub domkiem niziołków. Człowiek nie może w jego obecności udawać elfa, halfling kendera, a pies wilka.

Levis przekręcił głowę, ze zdziwieniem spoglądając na Gavsona. Coś co nie powinno się zdarzyć, zdarzyło się – udało mu się oszukać gnoma, że jest wilkiem.

– Zapytaj go o przepowiednię.

– Dobra, nie musisz mi mówić. Co to za przepowiednia?

– Nie muszę mówić co to za przepowiednia? – Zdziwił się niziołek odwracając głowę w stronę chłopca – Czyżbyś już znał jej treść?

– Nie, nie. Pierwsze zdanie było do Levisa. Do ciebie skierowałem tylko to drugie.

Niziołek zawahał się przez chwilę, ze zdziwieniem patrząc na stojącego obok psa, ale za moment już udzielił odpowiedzi:

– Przepowiednia głosi, że gdy kobieta wyruszy do Dervergu by zalegalizować dorosłość u boku telepaty, zaczną dziać się rzeczy nieprzewidziane i nienaturalne. Leśne gnomy zaczną gubić się w leśnych ostępach, smoki powrócą w głębiny, mieszańcy znajdą swe miejsce w społeczeństwie… Ale co wam się stało…?

Gavson, Jasmine i Thomas zbledli patrząc na niziołka w przerażeniu.

– Idę z Gavsonem bo skończył czternaście lat. A Levis jest telepatą – Jasmine drżącym głosem wydusiła z siebie odpowiedź. Niziołek zamarł. W tej chwili zbóje z hałasem wjechali na polanę. Ale przestało to grać jakąkolwiek rolę…

***

– Czy możesz nam wytłumaczyć skąd się wzięła ta przepowiednia, Dinny? – Thomas zadał pytanie gdy zbóje, nic nie znalazłszy, opuścili polanę, a wszyscy ochłonęli już trochę po pierwszym szoku. Siedzieli teraz przy okrągłym stole w małej, przytulnej kuchni, a żona długowłosego niziołka, który przedstawił się jako Dinny, krzątała się przy przygotowaniu śniadania.

– Otóż, spława wygłądała tak – Zaczął niziołek, który pierwszy sięgnął po tost z dżemem – Kilkadziesiąt lat temu przyszło na świat dziwne dziecko. Zupełnie nie wyglądało na młodego halflinga. Było szczupłe, piękne i miało spiczaste uszy – Przerwał by ponownie ugryźć kromkę. Pozostali, solidnie wygłodzeni po pełnym dniu nic nie jedzenia także zaczęli wybierać co lepsze kawałki. Chleb który Gavson wziął z domu oddali pani niziołkowej jako podarek.

– Matkę dziecka szybko zaczęto podejrzewać o stosunki z elfami – Dinny powrócił do opowieści – choć nikt od wieków nie widział żadnego elfa w okolicy. Matka wyrzekała się wszystkiego i twierdziła, że nie wie kto jest ojcem dziecka. Nie chciała go jednak oddać ani porzucić w lesie. Ponieważ społeczeństwo halflińskie jest dość ugodowe i z natury miłe, postanowiono że dziecko samo opuści wioskę gdy odpowiednio podrośnie. Tymczasem maleństwo rosło i szybko przerodziło się w coś, co przypominało pół niziołka – pół elfa. Pomimo oporów matki Rada Wyższa tejże wioski postanowiła, że Jones, jak nazwała chłopca kobieta, w wieku lat osiemnastu musi opuścić polanę i skazała chłopca na banicję. Wtedy, wychodząc jedną z ukrytych ścieżek na zachód, Jones wygłosił słyszaną tylko przez kilka osób przepowiednię. Powiedział, że ludzka kobieta która pewnego dnia wyruszy do Dervergu by zalegalizować pełnoletniość u boku telepaty uzyska aurę mylącą leśne gnomy, wtedy też smoki wrócą w głębiny, a mieszańcy nareszcie znajdą swoje miejsce w społeczeństwie. Być może było tam coś więcej, ale tak naprawdę w jego wypadku znaczenie miała tylko ostatnia część przepowiedni, choć niektórzy twierdzą, że wcale nie był mieszańcem, a istotą stworzoną by zesłać tą przepowiednię.

– Rozumiem już więc czemu udało mi się zmylić gnoma swym wyciem – usłyszał Gavson wewnątrz swej głowy – To wszystko przez przepowiednię w której jestem głównym bohaterem.

– Nie chełp się tak – Gavson spojrzał na podłogę, w kierunku psa – Gdyby nie Jasmine, nic byś tu nie znaczył. A i ja również… Przecież to moją pełnoletniość idziemy zalegalizować.

– Co on robi? – Zapytał Dinny, ciekawie zerkając na Levisa.

– Znowu rozmawia z tym głupim kundlem – Odparł Thomas z przekąsem – Obaj mają nie po kolei w głowie…

– Thomas! – Jasmine oburzyła się – Raczcie wybaczyć, mój brat tak zawsze.

Thomas zahuśtał się na krzesełku w szyderczym śmiechu i byłby upadł, ale złapał się oparcia krzesła Gavsona, odzyskując równowagę. Gavson jednak został w ten sposób z równowagi wytrącony i przewalił się na podłogę rozwalając krzesło. Wystraszony Levis zapiszczał i w ostatnim momencie uniknął upadającego ciężaru. Thomas ponownie wybuchł śmiechem zwycięzcy.

 

***

 

Gdy Jasmine obudziła się, słońce chyliło się już ku zachodowi. W nogach łóżka które Dinny dał jej, by mogła odespać noc, siedział jej starszy brat.

– Jasmine, musimy porozmawiać – Zaczął, wpatrzony w kąt pokoiku.

– Słucham cię, Thomas.

– Chciałem powiedzieć, że Gavson to nieodpowiedzialny i w żadnym wypadku niedorosły chłopak, który zachowuje się często gorzej niż baba….

– Thomas!

– Nie przerywaj mi, proszę. Zachowuje się gorzej niż baba, ale według naszych tradycji osiągnął już pełnoletniość. Chociaż tradycja nakazuje również, aby w wyprawie do Dervergu uczestniczył on sam, jest jeszcze ta przepowiednia, którą podobno musicie spełnić we dwójkę.

Tu przerwał i zamyślił się. W oczach Jasmine pojawiły się łzy, lecz cierpliwie czekała na dalsze słowa brata. Wreszcie spojrzał na nią, po raz pierwszy tego wieczoru, i zapytał:

– Ty go chyba bardzo lubisz, prawda siostrzyczko?

Dziewczyna przytaknęła szybko głową.

– Dlatego wrócę do domu sam. Powiem rodzicom, że was nie znalazłem bo oddaliliście się zanim uciekłem z obozu zbójów. Przekonam też ludzi o braku sensu dalszego pościgu.

Jasmine rzuciła się bratu na szyję i zaczęła płakać. Gorące łzy spłynęły mu po torsie. Nagle Gwiazda Poranka odsunęła się i spojrzała chłopcu głęboko w oczy z miną wyrażającą nadzieję.

– A ty nie możesz iść z nami? – Zapytała.

– Nie. Ja nie jestem częścią waszej przepowiedni, poza tym byłoby to zbyt wielkim łamaniem zasad. Wystarczy wam Levis, we trójkę sobie poradzicie. No i muszę uspokoić tych w domu. Ta przepowiednia nie ma dla nich zbyt pozytywnego znaczenia…

– Kiedy więc wyruszasz?

– Natychmiast. Jak będzie dobrze, z samego rana znajdę się już w Herbertown.

– A którędy pójdziesz? Przecież przy głównej drodze czają się zbóje.

– O to się nie martw. Dinny wskazał mi jedną z tych halflińskich ukrytych ścieżek prowadzącą prosto do Herbertown. Wypocznijcie dobrze, ze mną będzie wszystko w porządku. Wyjdźcie rano, jak tylko słońce wstanie. Najlepiej się idzie z samego rana, nawet przez gęsty las.

Thomas przytulił siostrę i pocałował ją w czoło. Potem wstał i udał się w stronę drzwi.

– Do zobaczenia, Tomciu – Jasmine przeżywała pożegnanie dużo gorzej niż swoją ucieczkę z domu. Raz po raz ocierała z policzków łzy. Tymczasem Thomas otworzył drzwi i odwrócił się w stronę siedzącej na łóżku dziewczyny.

– Jasmine…

– Słucham, braciszku.

– Opiekuj się tym obwiesiem. On sobie bez ciebie nie poradzi.

Gwiazda Poranka zaśmiała się, przełykając łzy. Ciemnowłosy chłopak wyszedł, zamykając drzwi za sobą. Jasmine została sama.

 

Autor: Artdico Gnorofex

« Poprzedni || Opowiadania || Następny »

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *